Poradnik gosposi w Krakowie: jak nie popełniać błędów, które mogą zniszczyć twoją reputację

    Każdemu zależy na dobrym wizerunku, szczególnie gosposi w Krakowie. Tak już świat skonstruowany, że żyjemy wśród ludzi i w mniejszym lub większym stopniu jesteśmy od nich zależni. Lubimy być chwaleni, nie lubimy być oceniani, a jesteśmy oceniani właściwie na każdym kroku. Często, bez względu na to jak bardzo się staramy ostatecznie kończymy „na językach”. Nie jesteśmy anonimowi – czy na wsi czy w dużym mieście, gdzie wbrew pozorom coraz trudniej ukryć coś przed sąsiadami. Wobec tego, czy nasze starania mają sens? Oczywiście, bo nie wszystkie plotki są krzywdzące. Bywają plotki pozytywne, poprawiające samopoczucie, jak i konstruktywne, zmuszające do myślenia, motywujące do zmian, również to stosuję się gosposi w Krakowie. Jak zatem postępować żeby nie narazić się na śmieszność i nie być obiektem plotek, tych destrukcyjnych?

     Zastaw się, a postaw się – jakże polska to postawa. Gościnność jest wspaniała, ale tylko w myśl przysłowia „Czym chata bogata”, bo czym bogata – każdy wie. Znajomi i rodzina na ogół znają nasze możliwości finansowe (chociaż nam wydaje się inaczej). Łatwiej zrozumieją ograniczenia budżetowe i docenią starania przy... zwykłych kanapkach. Podane pomysłowo i estetycznie mogą przebić niejedną pieczeń z dzika. Serwowanie wykwintnych dań gdy brakuje na czynsz może zostać źle odebrane, a goście będą nas postrzegali jako ludzi próżnych i nieodpowiedzialnych.

     Nowoczesność ponad tradycję – pozostając w temacie jedzenia – to nie zawsze dobry plan. „Top Chef”, „Ugotowani”, „Piekielna kuchnia” – oto niektóre z programów serwowanych przez polską telewizję. Orientalne restauracje rosną jak grzyby po deszczu oferując dania z miejsc, których pewnie większość z nas nie znalazłaby na mapie. Polak już nie je, a „smakuje”, nabywając tak zwaną “świadomość kulinarną”. Dla światowej pani domu obco brzmiące nazwy przestają być problemem: “Gulab Jamun? Bruschette? Jak bez tego funkcjonowała moja kuchnia?!” Tradycyjne polskie potrawy odchodzą do lamusa wraz z książkami kucharskimi – teraz wszystko można znaleźć w Internecie. Na co pierogi, karp czy kluski z makiem skoro można je zastąpić czatnejem z mango i ravioli ze szpinakiem? A niech rodzinka zobaczy! Rodzinka zobaczy, może nawet spróbuje, ale czy doceni? Święta to tradycja głęboko (zwłaszcza w nas, Polakach) zakorzeniona. Nie warto tego zmieniać, ale można wprowadzić pewne innowacje. Ważny jest umiar i wyczucie sytuacji.

    Nawet najsmaczniejsze potrawy zejdą na dalszy plan jeśli... w domu jest brudno. Tłumaczenie, że „to dzieci” czy „późno skończyłam pracę” nic tu nie pomogą. Więc tu przychodzi z pomocą gosposia w Krakowie Łatka „brudasa” jest jedną z najgorszych, w dodatku trudną do odklejenia. Od sprzątania powinniśmy zacząć, zanim w ogóle pomyślimy o posiłku. Dopiero wtedy można przygotować jedzenie, po którym wystarczy zetrzeć ze stołu i zamieść podłogę.

     W każdym domu panują inne zwyczaje. Czasami zdejmowanie butów na progu świadczy o szacunku dla domowników, czasami – wręcz przeciwnie. Jedni przed obiadem życzą sobie „smacznego”, innych to obraża. „Dziękuję” to niekoniecznie wdzięczność za posiłek, ale za towarzystwo, i tak dalej. Tak naprawdę nie ważne w jakim stopniu opanowaliśmy „savoir vivre”, właściwe zachowania podpowiada nam zazwyczaj intuicja.

     W wypadku gafy czasami warto pośmiać się z siebie i zdobyć na szczerość aby rozładować sytuację. No i, jak mawiają: „być sobą bo wszyscy inni są już zajęci”.